Nocne bułeczki

On 4 stycznia 2012 by a dupa rośnie

To był ostatni dzień roku 2011. Postanowiłam ten dzień uczcić odpowiednio. (W kuchni ma się rozumieć!)

Znalazłam przepis na super pyszne nocne bułeczki, więc postanowiłam zrobić je… w dzień…  A właściwie w południe, bo dosyć późno wstaliśmy:-)

Około 12tej zasiedliśmy do stołu w towarzystwie pachnących bułeczek i resztek pieczeni.

Każdą bułeczkę potraktowaliśmy należycie i z szacunkiem- tj. oprószyliśmy szczypiorkiem, dodaliśmy po listku sałaty i udekorowaliśmy majonezem.

To było istne śniadanie mistrzów!

W taki oto sposób zakończyliśmy rok 2011.

 

Składniki:

  • 25 g masła
  • 250 ml mleka
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 jajko
  • 500 g mąki (w trakcie zagniatania dodałam jeszcze jedną szklankę, żeby się ciasto nie kleiło)
  • 1 płaska łyżeczka cukru

dodatkowo:

  • 1 jajko
  • słonecznik do posypania bułek

Rozgrzać piekarnik do 220 stopni z termoobiegiem.

Masło rozpuścić i ostudzić.

Przesiać mąkę i wymieszać z solą. W mące zrobić niewielkie wgłębienie i wkruszyć do niego drożdże z cukrem. Drożdże zalać odrobiną lekko podgrzanego mleka. Miskę przykryć ręcznikiem kuchennym i odstawić na 15 minut w ciepłe miejsce.

Do mąki wlać resztę mleka, rozpuszczone masło i jajko.

Zagnieść ciasto i uformować bułeczki (nam wyszło 11 sztuk).

Gotowe bułeczki ( posmarowane roztrzepanym jajkiem i posypane słonecznikiem) układać na papierze do pieczenia i piec przez 10 minut (pod koniec pieczenia zmniejszyłam ciut temperaturę, bo mi się za bardzo zaczęły zarumieniać)

Przepis Mileny znaleziony u Aleex ( i jak się później skapnęłam, przepis na bułeczki pojawił się też tutu, tu, tu i tu!)

Kasia

7 komentarzy to “Nocne bułeczki”

  • Widze, że jesteś równie niecierpliwa, co ja, nigdy nie dam wyrosnąć ciastu do końca 🙂
    Choć pewnie bym i pozwoliła, gdybym zostawiła je na noc…
    Piękne te bułeczki, aż pachną z ekranu 🙂

    • oj tak, troszku się śpieszyłam, bo popołudniu musiałam przygotowywać jedzenie na sylwestra:-)

      moja ciocia akurat do mnie zadzwoniła jak je piekłam i była w lekkim szoku jak się dowiedziała, że sobie pieczemy bułki na śniadanie! oj, pozazdrościła nam chęci do takiej pracy:-)

  • Tak to z nami, kochającymi gotowanie jest.
    Możemy sobie przygotować bez problemu w każdej chwili to, na co mamy ochotę 🙂

  • h.ania

    moglabys wyslac czasem taka buleczke do Wroclawia 😀

  • Znam je, ale dopiero jak je zobaczyłam u Ciebie, to pomyślałam, że może je wreszcie zrobię 🙂

Trackbacks & Pings

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie