Zupa krem z pieczonych warzyw

On 11 stycznia 2013 by a dupa rośnie

Zupa krem z pieczonych warzyw

Ostatnio nasza mała kulinarna blogosfera, żyła (a w zasadzie ciągle żyje) pewną dość ciekawą Aferą.

Pewna ‚blogerka’ skopiowała (na zasadzie kopiuj-wklej, po co się męczyć) słowo w słowo sposób jego wykonania i wysłała go na konkurs, po czym zakwalifikowała się do kolejnego etapu.

Na szczęście inne osoby przekręt wyłapały i ‚blogerka’ z konkursu wyleciała (a nie.. przepraszam… ‚blogerka’ sama zrezygnowała).

Najgorsze w tym wszystkim jest nie to, że ktoś popełnił błąd, bo nie wiedział, że nie można kraść przepisów, że coś mu się pomyliło…

Tylko to, że ta osoba w dalszym ciągu nie poczuwa się do winy. Uważa się za świętą, a cała reszta świata po prostu się na nią uwzięła!

Przy okazji zaczyna bez sensu obwiniać innych, szuka jakiś debilnych wymówek, odwraca kota ogonem i przy okazji edytuje własne wpisy, żeby choć częściowo sprawę zatuszować (i tu z pomocą przychodzi nam print screen:-).

Ja naprawdę nie wiem jak można być takim debilem. I nie mówię tu wyłącznie o tej osobie. Mówię tu o wszystkich tych, którzy chamsko kradną zdjęcia i przepisy (‚gwoli ścisłości’- opis wykonania danego przepisu jest ZAWSZE AUTORSKI– bo z tym co niektórzy mają problem, żeby zrozumieć).

O co chodzi, że ostatnimi czasy co raz więcej osób jest tak mało inteligentnych???!!!?

Po cholerę zakładają blogi, w których zamieszczają w tak tandetny i prostacki sposób kradzione przepisy?

Czy tak ciężko wpisać jest źródło przepisu? podlinkować go? wspomnieć kto lub co było inspiracją?

Dla kasy?

Z lenistwa?

Z głupoty?

No ja pierdzielę.

Dla mnie tacy ‚blogerzy’ są skreśleni.

Przez tych całych palantów psuje się opinia o blogerach.

W tej całej sytuacji szkoda mi przede wszystkim tych osób, które uczciwie pracują na swoje dobre imię.

Szkoda tylko, że taki wstęp przydarzył się tej pysznej zupie, ale z racji tego, że nie udzielam się zbyt często na forach internetowych, musiałam gdzieś dać upust swoim emocjom.

Blog chyba właściwie może za to posłużyć.

AMEN

Składniki na wywar warzywny:

  • por
  • 2 marchewki
  • kawałek selera
  • 2 pietruszki
  • 2 liście laurowe
  • ziele angielskie
  • sól, pieprz
  • 2 litry wody

warzywa do upieczenia:

  • 6 ząbków czosnku
  • 4 marchewki
  • 4 korzenie pietruszki
  • seler
  • 2 czerwone papryki
  • połowa czerwonej cebuli

dodatkowo:

  • sól, pieprz,
  • czerwona ostra papryka,
  • płatki chili
  • oliwa w spreju (świetny kuchenny gadżet! Moniko, dziękuję:-)
  • uprażone płatki migdałów/ groszek ptysiowy/ mini grzanki/ starty żółty ser

<na 6-8 niewielkich porcji>

Warzywa na wywar zalać 2 litrami wody i gotować na niewielkim ogniu przez godzinę.

Piekarnik rozgrzać do 190 stopni.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i spryskać oliwą.

Warzywa do pieczenia pokroić w słupki; czosnek podzielić na ząbki, ale nie obierać.

Warzywa wrzucić na papier i spryskać oliwą.

Zapiekać je przez minimum 40 minut, aż staną się miękkie.

Upieczone warzywa przerzucić do garnka. Blendować stopniowo dolewając wywar (ja zużyłam cały wywar). Zmiksować na gładko.

Dodać sól, pieprz, chili, czerwoną paprykę.

Dodać swój ulubiony dodatek do zupy, np. płatki migdałów.

Kasia

zupa krem z pieczonych warzyw

6 komentarzy to “Zupa krem z pieczonych warzyw”

    • uwielbiam zupy – kremy 🙂 takiego z pieczonych warzyw jeszcze nie próbowałam 🙂
      a co do powyższej notki przecież podanie linka jeszcze nikogo nie zabiło 🙂 ciężko w dzisiejszych czasach jest wykonać autorskie danie, którego nikt jeszcze nigdy nie ugotował 🙂 ale kopiowanie i podpisywanie się jest całkowicie bezczelne
      sama mam sporo przepisów z notatnika mamy z których korzystam od lat – ale jeśli korzystam z przepisu, który poznałam i wykonuję identycznie np. Doroty z Moich Wypieków to czemu nie mam podać do niej linka 🙂
      buziaki

  • Nigdy nie robiłam zupy z pieczonych warzyw… no, nie licząc dyni.

    Przykra ta sprawa z kradzieżą przepisu. Też mi się takie zachowania nie podobają i powinny być potępiane. Nie rozumiem, dlaczego tamta blogerka jeszcze się dziwi, stawia i usiłuje wybielić. No cóż… Nie wyobrażam sobie, by wypróbować czyjś przepis czy zainspirować się czymś i wymyślić coś na jakiejś bazie, i równocześnie nie dać linku albo chociaż napisać skąd mniej więcej to jest, jeśli linku się nie posiada. Jeśli bloger/ka pisze jeszcze, by go przed tym zapytać o zdanie/poinformować, to również to robię. Jakaś netykieta wszędzie obowiązuje.
    Czytałam też o kradzieżach zdjęć z blogów, więc z tego względu wymieniałam ostatnio wszystkie moje fotki na fotki z podpisem (choć moje zdjęcia nie są wcale jakieś tam cudowne i do profesjonalnej jakości im jeszcze daleko, ale są jednak moje).

    To chyba temat na dłuższą dyskusję.

  • mati

    „W tej całej sytuacji szkoda mi przede wszystkim tych osób, którzy uczciwie pracują na swoje dobre imię” -> powinno być raczej ” … osób, któRE uczciwie …” 🙂

  • h.ania

    hmmmmm, warzywa już w piekarniku, wywar się gotuje…
    takie pocieszenie na jutrzejszy dyżur 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    • Skandynawia od kuchni

      Na myśl o skandynawskiej kuchni przychodziły mi do tej pory do głowy...

    • Chłodnik Romulusów

      Ten chłodnik jedliśmy po raz pierwszy kilka lat temu u naszych znajomych...

    • Pikantny daal

      Uważam, i wcale się tego nie wstydzę, że każdemu związkowi przerwa dobrze robi. Mam...

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie