Popękane ciasteczka czekoladowe

On 14 kwietnia 2013 by a dupa rośnie

popękane ciasteczka czekoladowe

Miałam dla Was przygotowany zupełnie inny wpis na dzisiaj, ale te oto ciasteczka pokrzyżowały mi plany… .

Widziałam je już kilka razy na innych blogach i za każdym razem zastanawiałam się jak smakują i czemu one takie popękane. Zawsze mi się podobały ale jakoś tak okazji nie było, żeby je zrobić.

W piątek zrobiłyśmy sobie z Pożeraczką, Janą i Justyną babskie spotkanie. Każda z nas przyniosła coś dobrego.

Jana przyniosła m.in. te ciasteczka.

Spróbowałam i się zakochałam!! Skorupka chrupiąca, środek mięciutki… .

Na drugi dzień zabrałam się do roboty! Wyszły genialnie!!!!!

Przepis pochodzi z bloga Moje wypieki.

Składniki:

  • 225g gorzkiej czekolady
  • 110g masła
  • 2/3 szklanki cukru
  • 3 duże jajka
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 i 2/3 szklanki mąki
  • cukier puder do oprószenia

Robienie ciasteczek trzeba zacząć robić dzień wcześniej.

Masło roztopić w kąpieli wodnej, następnie dodać połamaną czekoladę. Całość rozpuścić, wymieszać i odstawić na pół godziny do przestudzenia. 

Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier oraz żółtka. Na końcu wlać ekstrakt z wanilii.

Do białek wlać rozpuszczoną czekoladę cały czas miksując.

W osobnej misce wymieszać ze sobą mąkę, sól oraz proszek do pieczenia.

Mąkę dodać łyżka po łyżce do masy czekoladowo- białkowej (miksując cały czas).

Otrzymaną masę przełożyć do lodówki na całą noc. Musi być super hiper twarda (Jana wsadziła swoją masę do zamrażarki, bo jej się nie chciało czekać i też jej wyszły).

Na drugi dzień:

Piekarnik rozgrzać do 165 stopni.

Masę nabierać łyżeczką, formować kulki i obtaczać je w cukrze pudrze (im więcej cukru tym lepiej, bo i tak połowa odpadnie). Kulki układać na papierze do pieczenia lub na macie i piec przez 15 minut.

Pierwsze partie robiłam ‚próbne’ po to, żeby osiągnąć jak najbardziej zadowalający mnie efekt. Małe kulki wychodziły za małe i nie pękały jak należy. Kiedy akurat nie korzystałam z ciasta, masę wkładałam do lodówki, a pod koniec do zamrażarki, bo była już dość miękka.

Gotowe ciasteczka układać na kratce do przestudzenia. Wyżerać dopiero wtedy, gdy porządnie ostygną.

*uaktualnienie: masę gotową do schłodzenia wkładam do dwóch pudełek. Kuleczki formować na kształt ciut mniejszy od orzecha włoskiego.

Kasia

9 komentarzy to “Popękane ciasteczka czekoladowe”

  • Po pierwsze muszę napisać że nazwa Twojego bloga jest zabójcza, a w połączeniu z towarzyszącym mu logiem sprawia że nie mogę przestać się uśmiechać:) No i sama jego treść i forma mi się bardzo podoba.
    Jestem u Ciebie pierwszy raz a już wiem że na pewno będę tu wpadać częściej!

    Co do samych ciastek, to jeśli jest tak jak piszesz że są z wierzchu chrupiące a w środku miękkie to koniecznie muszą je zrobić. Brzmi to jak idealne ciastka czekoladowe.

    Do zobaczenie i miłej końcówki weekendu 🙂

    • Bardzo Ci dziękuję za te słowa:-))) Bardzo milutko mi się zrobiło:-)

      Ciasteczka są naprawdę mega pyszne- tym razem pochłaniam je do herbatki… . I chyba już kolacji nie zmieszczę;p

      Również życzę udanego wieczoru!! 3maj się!

  • Podzielam Twoją miłość! Te ciasteczka to jakaś magia! Jak zrobiłam je pierwszy raz, spałaszowalismy wszystko w jeden dzień. Zamiast wanilii, dałam cynamon, w połączeniu z czekolada smakował świetnie i pachniały niesamowicie! Pozdrawiam 🙂

  • tak patrzę na ten wpis… i znowu muszę je zrobić 🙂

  • Izz

    właśnie zrobiłam i są pyyyyszneeee! niestety przez gapiarstwo dodałam za dużo cukru i chyba przez to mi się za bardzo rozpływały,a nie pękały 🙁 albo może przez temperaturę? albo i przez to i przez to? no trudno, w smaku są super, następnym razem zrobię właściwie 🙂 dziękuję, za przepis i pozdrawiam 🙂

    • a leżały odpowiednio długo w lodówce? masa musi być naprawdę mocno zbita zanim będzie się piekło te ciasteczka:-) nam zostało tylko kilka, bo reszta poszła na mały prezent…:-) pozdrawiam!

      • Izz

        mroziłam ciasto , może to przez to. Następnym razem spróbuję nie pomylić proporcji cukru, zostawić na noc w lodówce i może takie ulepione wstawiać jeszcze do lodówki przed pieczeniem. zobaczymy co z tego będzie. :))

        takie słodkie, małe prezenty są najlepsze!

        • nigdy nie wsadzam po ulepieniu do lodówki. masę odkładam do schłodzenia, gdy inne się pieką. wyjmuję upieczone, formuję nowe. te ciasta są idealne na prezent- można je zapakować w celofan, albo w słoik- będą idealne!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie