Jagodzianki

On 15 lipca 2013 by a dupa rośnie

jagodzianki (2)

Czasami zastanawiam się po co ludzie zakładają blogi? Bo to jest modne? Można na tym zarobić? Dostać raz w miesiącu ZA DARMO paczkę makaronu?

Ja wyznaję jedną zasadę- ‚mój blog, moje królestwo’. Piszę w nim to, co chcę i zamieszczam to, co chcę. Nie podoba ci się- nie czytaj! Omijaj szerokim łukiem! Nie komentuj jaki ten blog/bloger głupi! Widzisz jakie to proste?:-)

Podobna rzecz ma się z konkursami- najmodniejsze to te z żebrolajkami- „zdjęcie, które dostanie najwięcej najzajebistszych komentarzy- wygrywa wycieczkę dookoła świata!” No i jak tu teraz nie wziąć udziału?? W swoim blogowym życiu wzięłam udział 3 razy w czymś takim. O trzy razy za dużo. Teraz to zrozumiałam. Niestety zwykły szary człowiek nie ma szans z grupami wsparcia, które za parę groszy wpiszą ci ten zajebisty komentarz z 50 różnych komputerów i namówią całą familię na polubienie profilu (łącznie z tymi, którzy FB nie posiadają:-)

Założyłam bloga z prostego powodu- bo chciałam gdzieś zamieszczać przepisy, z których uczyłam się piec i gotować. Od ponad dwóch lat dzielnie walczę w kuchni, żeby uszczęśliwić swoich bliskich i siebie. A że podoba się to, co robię jeszcze paru innym (przede wszystkim zupełnie mi obcym) osobom- radość jest jeszcze większa! Cieszy mnie każdy komentarz na FB (wpisy na blogu niestety pojawiają się od wielkiego dzwonu:-( ) i każdy nowy lubiś- swoją drogą nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób Wy się tak namnażacie? I ciekawe ilu z Was polubiło Dupę, bo myślało, że to jakaś porno strona?:-) Liczba jest niesamowita i imponująca- ponad 10.000 w ponad dwa lata! Dzięki Wam trafiam na różne blogowe zestawienia i podsumowania, chociaż uważam, że akurat kategoria ‚najwięcej lubisiów na FB” należy do najmniej wartościowych. Do żadnego raportu z informacją u lubisiach się nie zgłaszałam i zgłaszać nie będę.

Cieszy mnie również każda nowa CIEKAWA współpraca z firmami czy też wydawnictwami. ŻADNEJ współpracy nie żałuję i mam nadzieję, że żałować nie będę. Nawet tych, w których nie zwracają kosztów dojazdu.

Przepis na jagodzianki pod tym wpisem nie jest przypadkowy. Znalazłam go na pewnej stronie, wykonałam, jagodzianki okazały się mistrzostwem świata, po czym się okazało, że przepis ten był tym na blogu na zasadzie kopiuj/wklej z ‚Moich Wypieków‚… . No cóż. Niektórzy swoją stronę prowadzą na zasadzie ‚mój blog- moje królestwo-moja kradzież”.

Składniki na ciasto:

  • 500g mąki (w trakcie wyrabiania ciasta okazało się, że musiałam dodać nieco więcej bo wszystko mi się okropnie kleiło)
  • 14g świeżych drożdży
  • 250ml mleka (częśc mleka ciut podgrzać)
  • 1 jajo
  • 1/4 oleju słonecznikowego
  • pół szklanki cukru
  • łyżka domowego cukru waniliowego
  • szczypta soli

Składniki na farsz:

  • ok 300g świeżych jagód
  • 3 łyżki cukru
  • łyżka mąki (w oryginale była mąka ziemniaczana, ale ja nie miałam)

Dodatkowo:

  • 1 jajko i łyżka mleka
  • lukier

Z pokruszonych drożdży, ciepłego mleka i łyżeczki cukru zrobić zaczyn. Odstawić go na kilka minut w ciepłe miejsce, żeby zaczął pracować. Wyrośnięte drożdże dodać do mąki, a następnie dorzucić resztę składników. Całość zagnieść na elastyczne ciasto. Z pewnością będzie Wam się ciut kleić, więc podsypcie mąką. Odstawić ciasto w głębokim naczyniu do wyrośnięcia, na prawie dwie godziny.

Po upływie tego czasu ciasto chwilkę powyrabiać i podzielić na mniejsze części. Wyszło mi 15 sztuk. Z każdego kawałka uformować kulkę i znów poczekać kolejne 15 minut na podrośnięcie (zostawiłam je na oprószonej mąką stolnicy i przykryłam ręcznikiem).

Jagody wymieszać z cukrem i mąką.

Piekarnik rozgrzać do 200-220 stopni.

Każdą kulkę rozwałkować na owal, nałożyć łyżkę farszu, uformować tak, jak pieroga a następnie rogi i brzeg wywinąć pod spód i uformować podłużną bułeczkę. Każdą z nich umieścić złączeniem do spodu i poczekać następne 45 minut.

Jajko rozbełtać z mlekiem i silikonowym pędzelkiem posmarować jagodzianki tuż przed pieczeniem.

Jagodzianki piec przez ok. 15 minut, do zrumienienia się. Gotowe odłożyć na kratkę do przestudzenia. Kiedy będą zimne, udekorować lukrem.

Kasia

jagodzianki (3)

jagodzianki (1)
jagodzianki (4)

 

5 komentarzy to “Jagodzianki”

  • Znam ten przepis, bo korzystam z podobnych składników (ale daję więcej drożdży i zamiast oleju wolę masło), a jagodzianki wychodzą znakomite. Twoje są piękne. To dosyć popularny i bardzo częsty przepis na jagodzianki, w niejednej gazecie go widziałam. O ile dobrze przeczytałam to Dorota też zapożyczyła go od Tatter. Ale jeśli ktoś zastosował metodę „kopiuj – wklej” to rzeczywiście się popisał.
    Ale chyba już mnie nic nie zdziwi, nawet to, że ktoś wysyła moje zdjęcie i mój przepis na konkurs, albo do gazetki i bierze za to pieniądze.

    • Tak, Dorotka ma ten przepis od Tatter i oczywiście podała źródło przepisu.
      Natomiast ja zwróciłam dziewczynie uwagę, która skopiowała słowo w słowo tekst Doroty, ale ona nic sobie z tego nie robi… . Brak mi słów co do takich ludzi.. A to o czym piszesz, że kradną i dają jako swoj na konkurs, to to już jest w ogóle porażka… . Ciekawe czy się potem potrafią cieszyć taką nagrodą?

      • Żartujesz? Nie zareagowała? Nie odpowiedziała?
        Nie wiem ile to im daje satysfakcji, ale gdy zobaczyłam w jednym z konkursów swój tort, który zrobiłam od początku do końca wg własnego pomysłu, a laska wstawiła go do konkursu z moim zdjęciem dorabiając teorię (tematem były wspomnienia dzieciństwa i ona opisała jak to jej mama dla niej ten tort przygotowywała, gdy była dzieckiem) to nie wytrzymałam i napisałam do organizatora.
        Gazety też już mi płaciły (nie wiem jak to załatwiały z osobami, które zostały wcześniej wynagrodzone za mój przepis i zdjęcie), ale przecież nie jesteśmy w stanie wszystkiego sprawdzić i kontrolować. Ludzie nie mają żadnych hamulców. Biorą co chcą.

        • żadnych skrupułów i hamulców, dokładnie. ty się napracujesz, a ktoś w minutę przywłaszczy Twoją pracę. cholera bierze;-//

          p.s. wysłałam Ci mejla

  • Cala ta sytuacja bardzo mnie zasmuciła, bo tę blogerkę uważałam za ogromny autorytet jeszcze zanim założyłam własnego bloga… spodziewałabym się czegoś takiego po kimś „nowym”, nieobytym z blogosfera i jej niepisanymi zasadami, ale widać teraz już jest anarchia totalna.
    Ja ostatnio znalazłam na bardzo dużym blogu (który jest super hiper wychwalany i mega popularny) przepis na sernikobrownie Nigelli, który tłumaczyła Liska, który robiło już chyba 80% blogerek z całej Polski (to, że doda się 70g cukru więcej nie czyni z nikogo autora przepisu), ale tam oczywiście ta osoba nie raczyła podlinkować, a wszyscy się mało nie spuścili z zachwytu – dlatego czasami sobie myślę, że prowadzenie bloga to nie jest już taka fajna sprawa, jak kiedyś…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie