Pokaz kulinarny- JP Jakubowski/Eco-Vital w Zielonej Górze dn.18.05.14

On 18 maja 2014 by a dupa rośnie

-przed pokazem–

Na wakacjach 2013 Tomek dostał w Tesco zaproszenie na kabaret Bałtroczyka, które miało się odbyć za parę dni w Zielonej Górze. Nie mogliśmy pójść, bo wyjeżdżaliśmy akurat z miasta. Zaproszenie przekazaliśmy więc mamie Tomka i jej koleżance.

I jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że mama zamiast trafić na kabaret z Bałtroczykiem w roli głównej, trafiła na kabaret firmy Eco-Vital… z garnkami. Pierwsza część polegała na zachęcaniu do zakupu mega drogich naczyń, a kto wytrzymał do końca spotkania mógł wówczas pójść (kilka godzin później) na przedstawienie… . Mama na szczęście nie uległa, natomiast jej koleżanka wręcz przeciwnie… . Podpisała umowę. Oj długo mama Tomka musiała odkręcać całą sytuację i pomagać pozbywać się tej felernej umowy. Na szczęście, w tym przypadku, udało się.

Zainteresowani tym tematem zaczęliśmy szukać informacji o firmie Eco-Vital, organizatora całego przedsięwzięcia. Okazało się, że jest całe mnóstwo poszkodowanych, którzy za niebotycznie wielkie pieniądze kupili garnki warte znacznie mniejszej ceny.

Postanowiliśmy udać się na jedno z takich spotkań. Czekaliśmy zatem cierpliwie na zaproszenie.

Na początku maja zadzwonił do Tomka telefon. Nie podając żadnej nazwy firmy, pani zaprosiła Tomka na ‚pokaz kulinarny’. Tomek zgodził się i poprosił o jeszcze jedno zaproszenie (czyt. dla mnie:-). Pani była w mega pozytywnym szoku, że bez problemu udało jej się namówić Tomka na spotkanie.

15go maja znaleźliśmy w swojej skrzynce dwa zaproszenia:

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (3)

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (1)

Zaproszenia, które od razu wzięłam pod lupę, bo coś mi w nich nie pasowało… .

Na początek zainteresowałam się szefem kuchni, panem Eduardo Salvani’m, „polecającym” to kulinarne spotkanie. Od razu było widać, że to fotomontaż i że gość jest tylko wklejony. Poszukałam, poszperałam i znalazłam coś takiego: LINK nr 1 i LINK nr 2. Okazało się, że gość takowy w ogóle nie istnieje… . Poza tym, zdjęcie sprzętów widniejących na reklamówce również wzięte są z bazy danych, no ale nie czepiajmy się szczegółów.

Na kopercie znalazłam informację, kto nas zaszczyca takim zaproszeniem. Firma Mat-Medic. Nie słyszałam nigdy wcześniej o takiej nazwie. Patrzę na adres- Poznań. Hm…firma Eco Vital jest z Poznania. O proszę, Mat-Medic znajduje się na tej samej ulicy co kiedyś Eco-Vital!- ul. Wierzbięcice 35- Sherlocku, możesz się schować!:-)

Ulotka reklamująca spotkanie jest bardzo atrakcyjna i zachęcająca. Co z tego, że nigdzie na sprzętach nie widnieje żadne logo firmy. Organizatorzy obiecują wiele niespodzianek. I dla osób, które przyjdą solo i dla par. Najlepiej mają wyjść na tym osoby, które przyprowadzą ze sobą dodatkowe dwie osoby. Św. Mikołaj przyjdzie do nas w maju!! Jupi:-)

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (4)

Dzień przed pokazem dostaliśmy jeszcze telefoniczne zapytanie, czy na pewno przyjdziemy, a z samego rana SMSa- żebyśmy na 100% nie zapomnieli o tak ważnym wydarzeniu!

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (2)

–pokaz dnia 18.05.14r–

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic

Pokaz kulinarny odbył się w zielonogórskim kasynie (swoją drogą nie wiedziałam, że coś takiego mamy).

Byliśmy z Tomkiem na miejscu chwilę przed rozpoczęciem prezentacji. Wchodzimy do środka, a tam czekają już na nas prowadzący i puste miejsca… . Byliśmy pierwsi. Podpytaliśmy jednego z panów ile osób miało być, a pan Marcin (prowadzący całe show) odpowiedział, że dostali potwierdzenie od ponad setki osób… . (Z reguły ponoć zawsze jest duuuużo osób).

No cóż. Koniec końców było raptem 9 osób. Łącznie z nami. Kameralnie!

Zanim rozpoczął się pokaz, zostaliśmy z Tomkiem poproszeni o wypełnienie ankiety dot. bezpieczeństwa (chyba w kuchni). Trzeba było podać swoje dane, łącznie z adresem i telefonem. (Pomijam fakt, że te dane mieli już w swojej bazie). Odpowiedzieliśmy pani, że nie chcemy podawać żadnych dodatkowych informacji o nas (a co za tym szło- nie mogliśmy uzupełniać ankiety), więc babka na to: „skoro nie zależy Państwu na bezpieczeństwie dzieci….”. I foch. Hm.

Prezentację prowadził pan Marcin. Bardzo sympatyczny i konkretny. To fakt. Każdego chwilę zagadał, podał rękę, się uśmiechnął.

Najpierw wypytywał nas o to, jakie mamy garnki w domu. No to odparłam, że mamy zwykłe takie…’studenckie’:-) (No bo bez sensu odpowiadać, że mamy zajebiaszcze garnki i że nowych nie potrzebujemy, no nie?:-)

Następnie pan Marcin zaczął wychwalać garnki Jakubowskiego ‚Lotan’ z technologią nano-lotan. Są to garnki ręcznie odlewane, trzeciej generacji, z unowocześnionego żeliwa, ze specjalnego stopu metali lekkich o tajemniczej nazwie silumin (jest to „metal, od którego producenci garnków odeszli lata temu” jak podaje redaktor TVN:). Garnki świecą się dzięki dodatkowi cząsteczek srebra, mają ładną błyszczącą powłokę, a co najważniejsze- nie używa się do nich ani kropelki tłuszczu! Normalnie szał ciał! Uchwyty nie nagrzewają się i zniosą temperaturę AŻ do 290 stopni. Zarówno pokrywki jak i garnki/patelnie można myć w zmywarce. (Ale po co, skoro zwykła chusteczka wystarczy?)

Podczas pokazu pan Marcin stwierdził, że nie będzie robić w tych naczyniach popularnych potraw, tylko poeksperymentuje, żeby nam pokazać magiczne cechy naczyń:

I tak oto przygotowane zostało:

  • piernik z torebki dr Oetkera- ciasto było zrobione w głębokiej patelni, na piecyku gazowym. W ciągu zaledwie… 19 minut! Pani za tajemniczym stołem (owiniętym dookoła obrusem) zmajstrowała miksturę i wlała ją do patelni. Tomek (mój Tomek) miał pilnować czasu. Po kilkunastu minutach, pan pokazał nam upieczony piernik. Pan był taaaki dumny z siebie i ze swoich garnuszków. No to ja mu na to, żeby ten piernik wyjął z tej brytfanki:-) Pan Marcin był przygotowany na tą prośbę: „ciasto musi przecież chwilę się przestudzić!” Po czym pani zabrała ciasto za stół i już po 10 minutach chemiczny pierniczek idealnie dał się wyjąć z patelni (nie było nam to pokazane) oraz pokroić. I nawet cukrem pudrem został oprószony! Szok i niedowierzanie! Ja ilekroć próbuję zrobić zdjęcia ciasta, to muszę minimum godzinę odczekać po upieczeniu zanim potraktuję go cukrem pudrem, bo przecież ciasto paruje i cukier się rozpuszcza. Hmm… czyżby to był piernik upieczony wcześniej?:-)
  • przyjarane mleko- pan wlał mleko (a raczej coś z kartonika po mleku) na patelnię i jarał go i jarał… . Chyba smród był. Nie wiem. Mam katar. Jak przyszło co do czego i pan Marcin chciał zeskrobać spaleniznę- bez problemu mu się to udało! Bo miał swoją magiczną, firmową szpatułkę. Jak się zapytałam, czy to silikon, odpowiedział, że ‚tajemnica handlowa’. Hm.. A dałabym sobie rękę uciąć, że się wygina tak, jak nasza..domowa..zwykła… .
  • ananas w karmelu- poza tym, że karmel przypominał raczej sos, to szacunek- po zalaniu patelni wodą, nic a nic nie pryskało, a przyjarany niby-karmel zmył się razem z wodą.
  • jajecznica- po usmażeniu od razu ją podrzucił na talerz. Bez problemu się odkleiła. (Rzucę sobie następnym razem ze swojego rondla:-)
  • rosół- w 20 minut w szybkowarze zrobiony. Nie wiem jak smakował, bo pod koniec już nie było zbyt miło i nam się już udawać nie chciało:-) Nie spróbowaliśmy go zatem.

Podczas przygotowania wyżej wymienionych potraw, pan Marcin cały czas podkreślał, że gotowanie w tych garnkach, to niesamowita oszczędność czasu i pieniędzy, że to dla naszego zdrowia, że łatwo, że przyjemnie i bezpiecznie. Że nie zjadamy przy okazji teflonu, od którego potem jest Alzheimer (pokazał nam przy okazji zniszczoną patelnię, którą niby dostał od jakiegoś gościa na poprzednim spotkaniu. Sorry, ale nawet u Gesslerowej w programie czegoś takiego nie widziałam:-)

Dużo kitu powciskał nam pan Marcin, ale trzeba przyznać, że robił to bardzo umiejętnie. I miło. Odbyło się bez jakiegokolwiek obrażania potencjalnych klientów.

Na koniec pokazu mieliśmy wpisać swoje imię i nazwisko na bilecie. No to wpisaliśmy ‚Kasia i Tomek’. Pan Marcin:’ooo, to tak jak w serialu”. Pośmialiśmy się. Wesoło było.

A następnie byliśmy po kolei wyczytywani i zapraszani do stolików… .

Nas przejął pewien młody, dość błyskotliwy człowiek. Podpytywał, czy nam się garnki podobają… czym bylibyśmy zainteresowani… ja na to, że ten szybkowar wymiata… . Cena w katalogu 4,200, ale dziś była wyjątkowa promocja. Jedynie 2.100. Jeśli się gotówką zapłaci, to się sprzęcior od razu się dostanie. Można też na raty wziąć. Na 5 lat jakby ktoś był zainteresowany, a wystarczająco szmalu nie miał.  Poprosiłam o wzór takiej umowy. Na umowie adres firmy już nie z Poznania, ale z miejscowości pod Poznaniem – Opalenica ul. Poznańska 108. Z tyłu regulamin napisany drobnym drukiem, a jak poprosiłam o wzór umowy odstąpienia, pan powiedział, że oczywiście też jest, ale już go nam nie pokazał. Ponoć w przeciągu 10 dni można bez problemu anulować umowę. Chciałam wziąć katalog magicznych naczyń do domu, ale pan nie dał, bo mają ich baaaardzo mało… .

No i pan tak nawijał…i nawijał…

Aż w końcu (no nie wytrzymałam) zapytałam co ich łączy z firmą Eco-Vital. I… pana zatkało. I trzy razy prosił o podanie tej nazwy ‚bo nie rozumiał o co mi chodzi’. Dodał w końcu … że to jest ich konkurencja. Powiedział, że nie mają żadnego powiązania z firmą Eco-Vital, Eco Bon Ton i Mat-Medic. Hmmmm…Zapytaliśmy skąd się bierze taka przebitka cenowa. Że można (w realnym świecie) te garnki kupić w ‚normalnych cenach’, a on na to, że muszą przecież doliczyć sobie pieniądze za transport, obsługę i takie tam. Powiedzieliśmy mu, że przecież to jest zwykłe nabieranie ludzi, że starsi ludzie się na to wszystko nabierają. On na to, że nie zapraszają ‚osiemdziesiątek’ i że klienci wiedzą co robią.

I korciło mnie jeszcze żeby zapytać o postać szefa kuchni, który tak ładnie zachęca do zakupu garnków. Pan za bardzo nie wiedział, o kogo chodzi. No to mu wytłumaczyłąm (niepotrzebnie, ale się zapędziłam:-) skąd jest to zdjęcie. Facet zrobił tylko duże oczy i… zaprosił do skosztowania rosołku. Po czym podreptał do pana Marcina, coś tam sobie na uszko poszeptali… dostaliśmy gifcik- ręczną szatkownicę i powiedzieli do widzenia. Sucho tak jakoś.

No i to byłoby na tyle.

I jeszcze filmiki do obejrzenia i inne artykuły do poczytania, gdybyście czuli niedosyt:

http://all-kvn.ru/video?watch=U2laaVlGUUQ1QVk%3D

http://www.fakt.pl/pracownik-firmy-ecovital-opowiada-jak-naciaga-sie-klientow,artykuly,417906,1.html

http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,12251076,Biznes_w_sanatoriach__Garnki_za_5_tysiecy_zlotych_.html

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2013/01/08/emerycie-kup-garnek-2/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

36 komentarzy to “Pokaz kulinarny- JP Jakubowski/Eco-Vital w Zielonej Górze dn.18.05.14”

  • No niestety, te firmy naciągają naiwnych lub totalnie nieświadomych ludzi. Mnie najbardziej wkurza, że ciężko ich spławić. Mówisz raz, drugi, trzeci, że nie interesuje Cię takie spotkanie, a i tak dzwonią dalej. 🙁 Fajnie, że napisałaś o tym, może trafi informacja do większej ilości osób. Chociaż niestety większość „naciągniętych” to osoby średnio radzące sobie z nowoczesnymi mediami, więc nadal będą łatwymi ofiarami 🙁

    • a dupa rośnie

      i tu nasza w tym rola- czyli dzieci, wnuczków, żeby uświadamiać i przestrzegać. i dzięki temu klika osób mniej wpakuje się w niezłe kłopoty finansowe.. a najbardziej mnie wkurza, że ta firma jest bezkarna. co chwilę zmieniają swoją nazwę, adres pobytu. no kurde, jak to jest właściwie możliwe??

      • Dziurawy system prawny umożliwia im uniknięcie kary. Bardzo mnie to denerwuje 🙁 Dziadków już nie mam, ale rodzice uświadomieni. Mam nadzieję, że nigdy nie dadzą się naciągnąć na coś takiego.

        • Jeśli ktoś jest rozumny to wie na co go stać a na co nie. Nie ma tu nic do rzeczy „naciąganie”. Ktoś zmuszał kogokolwiek do zakupu czy przedstawiał produkt? Różna, prawda?

        • Żaden dziurawy system. Po prostu ludzie nie myślą co robią!!!

          • Niestety muszę się zgodzić. Tak jest, że jak cos kupują to nie zwracaja uwagę na to co zawiera umowa. Oczywiście nie wszyscy ale 80% na pewno.

    • Przede wszystkim: liczby osób, a nie ilości. Po drugie ludzie nie są naciągani. Przychodzą na pokaz na preznetację naczyń i taką też prezentację otrzymują. Tylko i wyłącznie od nich zależy czy zgodzi się na zakup garnka czy nie. Firma nie jest winna temu, że jeden emeryt z drugim nie ma rozumu i bierze kredyt na garnki, który wie, że nie będzie miał z czego spłacić.

  • Poza tym, że tekst jest świetnie napisany, mega zabawny 🙂 to nie rozumiem o co chodzi z tym naciąganiem? Jeśli ktoś chce wydać na cokolwiek pieniądze to jest to jego sprawa. Jeśli ktoś nie chce wydać pieniędzy albo ich też nie ma to robić tego nie musi. Dla mnie to logiczne i nie ma o czym więcej dyskutować.

    • a dupa rośnie

      zgadzam się, ale nieuczciwe jest to, w jaki sposób ludzie starsi są do tego nakłaniani. oni są nie do końca świadomi tego, co robią. a często jest tak, że po prostu dają się nabrać na tanie chwyty. wiemy dobrze jaka jest sytuacja emerytów w naszym kraju i dziwię się jak osoby pracujące na tego typu warunkach mogą mieć czyste sumienie.

      • To jak emeryt okradłby kogoś to też by można powiedzieć, że jest nie do końca świadomy tego co robi? Albo ktoś jest świadomy albo nie i wtedy się go ubezwłasnowolnia. Nie ma niczego pośrodku.

        • Małgośka

          Dokładnie. Nie można nikogo tłumaczyć tym, że jest wiekowy. To raz. Dwa: na podobnych pokazach firmy XXX, YYY, ZZZ itp. bywałam niejednokrotnie i nie zgodzę się z tym, że wyłącznie ludzie starsi chodzą na te pokazy. To trochę nie tak, ponieważ mówiąc „starsi” od razu nasuwa się myśl, że to niedołężne staruszki po 90 r.ż. A na takie spotkania zapraszani są ludzie 35+ (tacy jak JA, a wcale nie uważam się za staruszkę).

          I chyba nikt mi nie powie, że 38- 45- 52- czy 60-ciolatek jest nieświadom tego, że coś kupuje…

          • Jakoś klienci muszą się tłumaczyć z tego, że wzięli garnek a potem nagle go nie chcą. Wybierają więc taką strategię – że firma ich oszukała, że wcisnęła im nieprawdziwe informacje. A tak naprawdę wszystko co klient musi wiedzieć jest zawarte w umowie, którą każdy powienien przed podpisaniem przeczytać.

      • Ale popatrz: jak idziesz do sklepu i przymierzasz kieckę i nie jesteś do niej przekonana, a ekspedientka mówi Ci, że ładnie wyglądasz, że kobieco, że bajecznie, że szczupło i finalnie kupisz tę kieckę to czy jest to winą ekspedientki, że ją kupiłaś…? Moim zdaniem nie… 😉

  • Gość

    Moja mama używa tych garnków, ponieważ w porę nie odstąpiła od umowy tak jak jej tłumaczyłam. Uważam, że zapłaciła zadużo, ale sama twierdzi, że gotuje się w nmich całkiem dobrze. Pozdrawiam

    • Bo garnki maja naprawdę dobre! Tylko ta cena przeraża! Jest zdecydowanie za duża. Jeśli natomiast mowa o samym sprzęcie to gdyby mnie było stać wzięłabym cały komplet garnków od razu, bo naprawdę warto. Moja znajoma ma cały właśnie komplet i jest zakochana w tych garnkach. Nie chce już żadnych innych.

    • Moi rodzice na pokazie kupili ich garnki i też są zadowoleni. Jak kogoś stać to może sobie kupić garnki i za 50 tys. Moi rodzice kupili, bo im się podobały i nie zawiedli się na jakości.

  • Marta

    Nie polecam towarów tej firmy. I tak uważam, że najlepsze garnki ma XXX! Można gotować bez użycia soli i tłuszczu, a na każdym pokazie dostaje się fajne gadżety, a nie jakieś chińskie zabawki. XXX górą!!!

    • A ja byłam i na pokazie XXX i na pokazie Eco-Vital i oprócz tego, że Eco-Vital nie wciska głupiego kitu, że można w ich garnkach gotować bez soli (bo w każdych można) to firmy nie różnią się niczym. Chociaż w zasadzie różnią się jedną rzeczą jeszcze. Tym, że Eco-Vital nie okłamuje swoich klientów, że będzie jakaś znana osoba na pokazie, tak jak robi to XXX.

    • Konkurencja Eco-Vital weszła żeby pochwalić wlasne gary? Przykro mi ale XXX to dno. Właśnie moja sąsiadka ma od was garnki i od samego początku na nie narzeka. Moja mama kupiła sobie garnki Eco-Vital i uważa, że nie mogła wybrać lepiej. Najlepszą reklamą są zadowoleni klienci. A co jak co ale pod względem jakości garnków EV ma ich więcej.

      • No faktycznie, garnki mają dobre. Dobrze wyglądają i dobrze się w nich gotuje. Ale ta cena przeraża… :/ no taka prawda. Gdyby była niższa mieliby 100% więcej klientów!

        • Ale to się nazywa dobro luksusowe. Nie każdy może sobie na taki garnke pozwolić i własnie o to chodzi!
          Co do granków to fakt – dobry sprzęt, uważam też, że wart swojej ceny.

    • Powiedz prosto z mostu, że chodzi o XXX :p nie zgodzę się z Tobą. Gadźetami tego nazwać nie można a same garnki to zwykłe garnki. A nawet gorsze niż zwykłe, bo słyszałam, że bardzo szybko schodzi z ich uchwytów farba. Wysoka jakość.. taa 😀 a bez tłuszczu możesz gotować w każdych garnkach. Tych Eco-Vital też. Design może mają trochę gorszy niż XXX ale są trwalsze i solidniejsze. Ja je polecam każdemu, bo sprawdziłam je i używam ich od ponad roku.

  • a dupa rośnie

    Cieszę się bardzo, że tak burzliwie komentujecie. P.S Bez problemu zapamiętujecie swoje mejle, xhlewjkwk , djskudsknks, jdsjdjdssd itd…?:-)) P.S. 2 numery IP Wam się zbyt często pokrywają;p

    • Ja np nigdy nie podaje prawdziwego maila, bo mam imię i nazwisko. Moja kumpela robi tak samo. Może ludzie wyżej też :p co do takichpokazów to mojej babci się podobają 😀 nie narzekała po pierwszym, po drugim… a pewnie niedługo pójdzie na trzeci 😀 wiem jednak, że nie może sobie pozwolić na kupno garnków i nie kupuje ich. Prosta sprawa 🙂
      P.S. Świetnie napisany tekst 🙂

    • Ela

      O tak, wyjątkowo dużo komentarzy:) I jacy wszyscy zadowolenie z produktu! Po prostu cudowne naczynia najnowszej generacji! Szok!

      • A dlaczego nie można być zadowolonym z tych garnków? Masz ich produkty? Zapewne nie, więc się nie wypowiadaj.

      • Jeśli nie wierzysz, że garnki są dobre to najwyraźniej ich nie używałaś. Dobry sprzet tylko trochę za dużo kasy za niego chcą :p ale nie można się przyczepić do jakości.

  • Na takie garnki mogą sobie pozwolić niestety tylko bogacze 🙁 a szkoda, bo prezentują się wspaniale! Gdybym mogła to bym kupiła je dla samego wyglądu. Bo w sumie garnek to garnek :p więc gotuje się w każdym tak samo

  • wyglądają na solidne… chętnie bym się przeszła i obejrzała garnki z bliska… moja sąsiadka kupiła je na pokazie ale to w zeszłym roku jeszcze i twierdzi, że są dobre… a jednak warto zainwestować trochę więcej gotówki w porządne rzeczy, prawda…?

    • Katarzyna

      Też mam ich garnki i faktycznie gotuję się lepiej, najpierw kupiłam jedną patelnię, żeby wypróbować, potem dokupiłam już zestaw. Faktycznie cena nie dla każdego, ale jeśli można sobie na nie pozwolić to czemu nie. Ponoć firma oszukuje emerytów – najlepsze, że ja emerytką nie jestem i oszukana też się nie czuje 🙂

  • Ewa

    Rozmowa z callcenter, sms z przypomnieniem, pełna kultura! W sumie nie dziwię się, że Panowie na prezentacji byli tacy zaszokowani, na dobrą sprawę nie są kucharzami ich zadaniem jest zrobienie show.

  • Gośka

    oj tam oj tam gifcik fajny z tego cieszyć się trzeba 🙂 gary ponoć spoko faktycznie solidne, cena raczej zabójcza, ale jeśli mnie stac to kupuję i nie przejmuję się resztą społeczeństwa 🙂

  • Kamila

    No nie wierzę, dawno tutaj nie wychodziłam i przegapiłabym post o moich własnych garnkach 😛 szok! Ok pokaz jak pokaz nie dla każdego takie szoł 🙂 Ecovitalowskie garnki dostałam od teściów. Fakt, że drogie i to nawet bardzo, no ale jak już można sobie pozwolić to komu co do tego. Gotuje mi się w nich całkiem dobrze, faktycznie sprawdzają się zwłaszcza przy zapiekankach, mleka nie gotuję, bo nie przepadam, ale koniecznie muszę sprawdzić czy się przypala :). Jestem całkiem zadowolona z swojego kompletu, no ale kto co lubi. Pozdrawiam serdecznie!

    • Gary

      No proszę, zadowolony klient, w sumie jestem ciekawy co konkretnie wychodzi w skład takiego zestawu, jak nabyłaś swój komplet i czy garnki można w każdej chwili zareklamować. Opinie o firmie różne, chętnie dowiem się czegoś więcej na temat samych garnków. Pozdrawiam serdecznie!

  • fiołek

    garnki temat na czasie, wiadomo każdy chce mieć najlepsze, sąsiedzi patrzą, rodzina wymaga 🙂 jak ktoś pieniądze ma to niech wydaje, lepiej kupić żonie porządne garnki niż wydawać na coś innego 😛 albo na kogoś 😛

  • Hanna

    moim zdaniem granki na tyle dobre, że mogłby się bronić same, bez tych pokazów, wystarczy jakieś stoisko i skle wysyłkowy, ja swój komplet dostałam w sumie jestem zadowolona, na pokazie nie byłam, takie atrakcje zdecydowanie nie dla mnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    • Malinowy kisiel

      Na gorące dni wspaniałym rozwiązaniem może być chłodny, domowy kisiel.Wystarczy odrobina owoców...

    • Curd z owoców leśnych

        Kiedy tylko zobaczyłam ten przepis, wiedziałam, że jak najszybciej muszę zrobić...

    • Makiełki

      Wigilijny poranek. W zasadzie wszystkie potrawy są już przygotowane. Pozostały jedynie te,...

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie