Warsztaty kulinarne- Burgery w Look&Cook

Po prostu nie mogło mnie zabraknąć na tych warsztatach!

Domowe burgery pojawiają się od czasu do czasu w naszej kuchni (Tomek twierdzi, że zdecydowanie za rzadko), ale nie wypiekamy wtedy swoich bułek. Idziemy na łatwiznę:-).  Owszem, bawimy się dodatkami i sosami, ale zgodnie stwierdziliśmy, że warto poznać jakieś nowe i ciekawe pomysły na urozmaicenie swoich dań.

Warsztaty były przeprowadzone przez Arkadiusza Dziakowskiego w studiu kulinarnym Look&Cook w Zielonej Górze. Tuż przed warsztatami odbyłam ciekawą rozmowę z szefem kuchni, na którą odsyłam TUTAJ.

Na początku zabraliśmy się za przygotowanie 3 rodzajów bułek, na drożdżach i maślance:

  • nadziane bakaliami (suszoną figą, rodzynkami i morelami)

  • zwykłe, ale z posypką z pestek dyni i słonecznika (poznaliśmy przy okazji dobry patent na to, by ziarenka się nie odklejały- wystarczy delikatnie bułkę zanurzyć w rozbełtanym jajku, a następnie wytarzać ją w ziarnach.

  • zabarwione sepią- i choć sepia ma swój ‚wątpliwy’ aromat, to po upieczeniu w ogóle jej nie czuć. Za to bułki nabierają niesamowitej barwy- są baaaardzo czarne.

Jeśli chodzi o mięso, szef kuchni postawił na dwa gatunki- wołowinę i jagnięcinę. Najpierw mięso należało zmielić, doprawić, a następnie dokładnie zagnieść i uformować kotlety.

Ponadto, filetowaliśmy i upiekliśmy suma, który potem skończył jako fishburger.

Najbardziej jednak podobała mi się część warsztatowa, podczas której przygotowaliśmy sosy oraz dodatki do burgerów:

Przygotowałam sos ogórkowy, z octem i oliwą. (Ogórek zielony zetrzeć na tarce o grubych oczkach, dodać łyżkę oliwy, kilka kropel octu jabłkowego, 2 ząbki czosnku i 2 duże łyżki jogurtu naturalnego. Całość wymieszać, doprawić solą i pieprzem. Odstawić do przegryzienia się).

Skórę z suma upiekliśmy i powstały nam chrupkie chipsy.

Cebulkę szalotkę pokroiliśmy w cienkie kółka, wymieszaliśmy z mąką, a następie usmażyliśmy w głębokim tłuszczu.

Zrobiliśmy także przepyszne, 2 owocowe, gęste sosy- wiśniowy (z winem, masłem i chilli) oraz gruszkowy (z winem i tabasco).

Wielkim hitem okazały się natomiast jajka poszetowe (jajka ugotowaliśmy w koszulkach, a następnie obtoczyliśmy w cieście naleśnikowym i w panko- w azjatyckim odpowiedniku naszej bułki tartej). Jaja potem wspaniale rozlewały się w naszych burgerach!

Dużo zabawy było podczas składania naszych burgerów. Powstały przepyszne i kolorowe kompozycje.

 

 

 

 

 

 

 

 

Comments are closed.

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie