Warsztaty ‚Sushi’ w Look&Cook

_DSC0395

_DSC0397

To były jedne z najciekawszych i najlepszych warsztatów kulinarnych, w których miałam przyjemność wziąć udział. Podobały mi się od samego początku do samego końca! Warsztaty te odbyły się w Zielonej Górze, w studiu kulinarnym Look&Cook.

Podczas zajęć była bardzo pozytywna atmosfera, którą wprowadził zarówno szef Paweł Mierzejewski jak i bardzo sympatyczni i weseli uczestnicy. (Kuchnia jednak naprawdę potrafi integrować nieznanych sobie dotąd wcześniej ludzi:-)

_DSC0405

_DSC0410

_DSC0412

_DSC0434

Było dużo śmiechu, pozytywnej energii jak i dużo nauki. W końcu wiem co to sashimi, hosomaki, futomaki, uramaki i nigiri!

(Na zdjęciu poniżej znajduje się sashimi zrobione przez Szefa).

_DSC0450

Sushi spróbowałam po raz pierwszy ponad rok temu i  od razu przypadło mi do gustu. Raz tylko jeden skusiliśmy się o przygotowanie go samemu w domu. I to był istny sajgon:-) Sushi może i nie wyglądało zbyt katalogowo, ale i tak byliśmy z siebie dumni!

Tym razem, pod okiem profesjonalisty wyczarowałam naprawdę pyszne i piękne talerze! (Moim skromnym zdaniem:-).

_DSC0489

_DSC0500

_DSC0505

Podczas przyrządzania sushi, poznałam wiele niesamowitych produktów, takich jak marynowaną w sosie sojowym i karmelu tykwę, obłędnie różowe marynowane pędy imbiru oraz marynowaną na słodko rzodkiew Takuan.

Spróbowałam też jeszcze jednej nowości- węgorza japońskiego unagi. Pychotka!

_DSC0444

_DSC0429

_DSC0423

_DSC0421

Oprócz sushi, przygotowaliśmy także wypasione krewetki, które wcześniej trzeba było obrać z pancerzyka. Krewetki zostały usmażone w marynacie z oleju ryżowego, chili, kolendrze, czosnku i w soku z limonki… .

_DSC0488

Nauczyliśmy się także jak przygotować tempurę, w której zrobiliśmy zarówno krewetki jak i cukinię. Ze względu na to, że nie jadam mąki pszennej, spróbowałam tylko kawalątek, żeby spróbować co to takiego. Na pocieszenie dowiedziałam się, że tempurę można przygotować z samej mąki kukurydzianej, więc będziemy próbować w domu!

_DSC0485

Zrobiliśmy także łososia w soku z limonki, trawie cytrynowej, miso, oleju ryżowym i miodzie. Łosoś w tej marynacie sam sobie w niej doszedł. Nie trzeba było go ani smażyć, ani piec. Posłużył nam jako jeden ze składników do sushi.

_DSC0440

Kolejnym dodatkiem, który posłużył nam do dekoracji naszych talerzy była… słoma z imbiru:-)

_DSC0463

A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie te produkty są łatwo dostępne w Polsce. Dzięki temu każdy może z łatwością choć na chwilę przenieść się w azjatyckie strony… .

Na zakończenie warsztatów Szef dostał gromkie brawa! Wszyscy uczestnicy zgodnie stwierdzili, że atmosfera podczas zajęć była naprawdę wspaniała!

Oby było więcej takich spotkań!!!

_DSC0430

_DSC0447

_DSC0456

_DSC0491

_DSC0498

 

 

Trackbacks & Pings

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    • Zapiekanka Tomasza- „Ziti”

      /przepis w ramach testowania piekarnika/ Wstałam dzisiaj lekko zadziwiona… Nikt nie krzyczał:...

    • Mus mascarpone z toffi

        Leniwa sobota. Tomek jeszcze chrapie… Rudzielec zresztą też… Chciałam z samego...

    • Grzane wino

      Ten grzaniec przygotowałyśmy w ramach naszej małej blogerskiej akcji pod hasłem ‚Baby...

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie