Pokaz kulinarny- JP Jakubowski/Eco-Vital w Zielonej Górze dn.18.05.14

-przed pokazem–

Na wakacjach 2013 Tomek dostał w Tesco zaproszenie na kabaret Bałtroczyka, które miało się odbyć za parę dni w Zielonej Górze. Nie mogliśmy pójść, bo wyjeżdżaliśmy akurat z miasta. Zaproszenie przekazaliśmy więc mamie Tomka i jej koleżance.

I jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że mama zamiast trafić na kabaret z Bałtroczykiem w roli głównej, trafiła na kabaret firmy Eco-Vital… z garnkami. Pierwsza część polegała na zachęcaniu do zakupu mega drogich naczyń, a kto wytrzymał do końca spotkania mógł wówczas pójść (kilka godzin później) na przedstawienie… . Mama na szczęście nie uległa, natomiast jej koleżanka wręcz przeciwnie… . Podpisała umowę. Oj długo mama Tomka musiała odkręcać całą sytuację i pomagać pozbywać się tej felernej umowy. Na szczęście, w tym przypadku, udało się.

Zainteresowani tym tematem zaczęliśmy szukać informacji o firmie Eco-Vital, organizatora całego przedsięwzięcia. Okazało się, że jest całe mnóstwo poszkodowanych, którzy za niebotycznie wielkie pieniądze kupili garnki warte znacznie mniejszej ceny.

Postanowiliśmy udać się na jedno z takich spotkań. Czekaliśmy zatem cierpliwie na zaproszenie.

Na początku maja zadzwonił do Tomka telefon. Nie podając żadnej nazwy firmy, pani zaprosiła Tomka na ‚pokaz kulinarny’. Tomek zgodził się i poprosił o jeszcze jedno zaproszenie (czyt. dla mnie:-). Pani była w mega pozytywnym szoku, że bez problemu udało jej się namówić Tomka na spotkanie.

15go maja znaleźliśmy w swojej skrzynce dwa zaproszenia:

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (3)

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (1)

Zaproszenia, które od razu wzięłam pod lupę, bo coś mi w nich nie pasowało… .

Na początek zainteresowałam się szefem kuchni, panem Eduardo Salvani’m, „polecającym” to kulinarne spotkanie. Od razu było widać, że to fotomontaż i że gość jest tylko wklejony. Poszukałam, poszperałam i znalazłam coś takiego: LINK nr 1 i LINK nr 2. Okazało się, że gość takowy w ogóle nie istnieje… . Poza tym, zdjęcie sprzętów widniejących na reklamówce również wzięte są z bazy danych, no ale nie czepiajmy się szczegółów.

Na kopercie znalazłam informację, kto nas zaszczyca takim zaproszeniem. Firma Mat-Medic. Nie słyszałam nigdy wcześniej o takiej nazwie. Patrzę na adres- Poznań. Hm…firma Eco Vital jest z Poznania. O proszę, Mat-Medic znajduje się na tej samej ulicy co kiedyś Eco-Vital!- ul. Wierzbięcice 35- Sherlocku, możesz się schować!:-)

Ulotka reklamująca spotkanie jest bardzo atrakcyjna i zachęcająca. Co z tego, że nigdzie na sprzętach nie widnieje żadne logo firmy. Organizatorzy obiecują wiele niespodzianek. I dla osób, które przyjdą solo i dla par. Najlepiej mają wyjść na tym osoby, które przyprowadzą ze sobą dodatkowe dwie osoby. Św. Mikołaj przyjdzie do nas w maju!! Jupi:-)

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (4)

Dzień przed pokazem dostaliśmy jeszcze telefoniczne zapytanie, czy na pewno przyjdziemy, a z samego rana SMSa- żebyśmy na 100% nie zapomnieli o tak ważnym wydarzeniu!

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic (2)

–pokaz dnia 18.05.14r–

jakubowski JP eco-vital eco bon ton mat-medic

Pokaz kulinarny odbył się w zielonogórskim kasynie (swoją drogą nie wiedziałam, że coś takiego mamy).

Byliśmy z Tomkiem na miejscu chwilę przed rozpoczęciem prezentacji. Wchodzimy do środka, a tam czekają już na nas prowadzący i puste miejsca… . Byliśmy pierwsi. Podpytaliśmy jednego z panów ile osób miało być, a pan Marcin (prowadzący całe show) odpowiedział, że dostali potwierdzenie od ponad setki osób… . (Z reguły ponoć zawsze jest duuuużo osób).

No cóż. Koniec końców było raptem 9 osób. Łącznie z nami. Kameralnie!

Zanim rozpoczął się pokaz, zostaliśmy z Tomkiem poproszeni o wypełnienie ankiety dot. bezpieczeństwa (chyba w kuchni). Trzeba było podać swoje dane, łącznie z adresem i telefonem. (Pomijam fakt, że te dane mieli już w swojej bazie). Odpowiedzieliśmy pani, że nie chcemy podawać żadnych dodatkowych informacji o nas (a co za tym szło- nie mogliśmy uzupełniać ankiety), więc babka na to: „skoro nie zależy Państwu na bezpieczeństwie dzieci….”. I foch. Hm.

Prezentację prowadził pan Marcin. Bardzo sympatyczny i konkretny. To fakt. Każdego chwilę zagadał, podał rękę, się uśmiechnął.

Najpierw wypytywał nas o to, jakie mamy garnki w domu. No to odparłam, że mamy zwykłe takie…’studenckie’:-) (No bo bez sensu odpowiadać, że mamy zajebiaszcze garnki i że nowych nie potrzebujemy, no nie?:-)

Następnie pan Marcin zaczął wychwalać garnki Jakubowskiego ‚Lotan’ z technologią nano-lotan. Są to garnki ręcznie odlewane, trzeciej generacji, z unowocześnionego żeliwa, ze specjalnego stopu metali lekkich o tajemniczej nazwie silumin (jest to „metal, od którego producenci garnków odeszli lata temu” jak podaje redaktor TVN:). Garnki świecą się dzięki dodatkowi cząsteczek srebra, mają ładną błyszczącą powłokę, a co najważniejsze- nie używa się do nich ani kropelki tłuszczu! Normalnie szał ciał! Uchwyty nie nagrzewają się i zniosą temperaturę AŻ do 290 stopni. Zarówno pokrywki jak i garnki/patelnie można myć w zmywarce. (Ale po co, skoro zwykła chusteczka wystarczy?)

Podczas pokazu pan Marcin stwierdził, że nie będzie robić w tych naczyniach popularnych potraw, tylko poeksperymentuje, żeby nam pokazać magiczne cechy naczyń:

I tak oto przygotowane zostało:

  • piernik z torebki dr Oetkera- ciasto było zrobione w głębokiej patelni, na piecyku gazowym. W ciągu zaledwie… 19 minut! Pani za tajemniczym stołem (owiniętym dookoła obrusem) zmajstrowała miksturę i wlała ją do patelni. Tomek (mój Tomek) miał pilnować czasu. Po kilkunastu minutach, pan pokazał nam upieczony piernik. Pan był taaaki dumny z siebie i ze swoich garnuszków. No to ja mu na to, żeby ten piernik wyjął z tej brytfanki:-) Pan Marcin był przygotowany na tą prośbę: „ciasto musi przecież chwilę się przestudzić!” Po czym pani zabrała ciasto za stół i już po 10 minutach chemiczny pierniczek idealnie dał się wyjąć z patelni (nie było nam to pokazane) oraz pokroić. I nawet cukrem pudrem został oprószony! Szok i niedowierzanie! Ja ilekroć próbuję zrobić zdjęcia ciasta, to muszę minimum godzinę odczekać po upieczeniu zanim potraktuję go cukrem pudrem, bo przecież ciasto paruje i cukier się rozpuszcza. Hmm… czyżby to był piernik upieczony wcześniej?:-)
  • przyjarane mleko- pan wlał mleko (a raczej coś z kartonika po mleku) na patelnię i jarał go i jarał… . Chyba smród był. Nie wiem. Mam katar. Jak przyszło co do czego i pan Marcin chciał zeskrobać spaleniznę- bez problemu mu się to udało! Bo miał swoją magiczną, firmową szpatułkę. Jak się zapytałam, czy to silikon, odpowiedział, że ‚tajemnica handlowa’. Hm.. A dałabym sobie rękę uciąć, że się wygina tak, jak nasza..domowa..zwykła… .
  • ananas w karmelu- poza tym, że karmel przypominał raczej sos, to szacunek- po zalaniu patelni wodą, nic a nic nie pryskało, a przyjarany niby-karmel zmył się razem z wodą.
  • jajecznica- po usmażeniu od razu ją podrzucił na talerz. Bez problemu się odkleiła. (Rzucę sobie następnym razem ze swojego rondla:-)
  • rosół- w 20 minut w szybkowarze zrobiony. Nie wiem jak smakował, bo pod koniec już nie było zbyt miło i nam się już udawać nie chciało:-) Nie spróbowaliśmy go zatem.

Podczas przygotowania wyżej wymienionych potraw, pan Marcin cały czas podkreślał, że gotowanie w tych garnkach, to niesamowita oszczędność czasu i pieniędzy, że to dla naszego zdrowia, że łatwo, że przyjemnie i bezpiecznie. Że nie zjadamy przy okazji teflonu, od którego potem jest Alzheimer (pokazał nam przy okazji zniszczoną patelnię, którą niby dostał od jakiegoś gościa na poprzednim spotkaniu. Sorry, ale nawet u Gesslerowej w programie czegoś takiego nie widziałam:-)

Dużo kitu powciskał nam pan Marcin, ale trzeba przyznać, że robił to bardzo umiejętnie. I miło. Odbyło się bez jakiegokolwiek obrażania potencjalnych klientów.

Na koniec pokazu mieliśmy wpisać swoje imię i nazwisko na bilecie. No to wpisaliśmy ‚Kasia i Tomek’. Pan Marcin:’ooo, to tak jak w serialu”. Pośmialiśmy się. Wesoło było.

A następnie byliśmy po kolei wyczytywani i zapraszani do stolików… .

Nas przejął pewien młody, dość błyskotliwy człowiek. Podpytywał, czy nam się garnki podobają… czym bylibyśmy zainteresowani… ja na to, że ten szybkowar wymiata… . Cena w katalogu 4,200, ale dziś była wyjątkowa promocja. Jedynie 2.100. Jeśli się gotówką zapłaci, to się sprzęcior od razu się dostanie. Można też na raty wziąć. Na 5 lat jakby ktoś był zainteresowany, a wystarczająco szmalu nie miał.  Poprosiłam o wzór takiej umowy. Na umowie adres firmy już nie z Poznania, ale z miejscowości pod Poznaniem – Opalenica ul. Poznańska 108. Z tyłu regulamin napisany drobnym drukiem, a jak poprosiłam o wzór umowy odstąpienia, pan powiedział, że oczywiście też jest, ale już go nam nie pokazał. Ponoć w przeciągu 10 dni można bez problemu anulować umowę. Chciałam wziąć katalog magicznych naczyń do domu, ale pan nie dał, bo mają ich baaaardzo mało… .

No i pan tak nawijał…i nawijał…

Aż w końcu (no nie wytrzymałam) zapytałam co ich łączy z firmą Eco-Vital. I… pana zatkało. I trzy razy prosił o podanie tej nazwy ‚bo nie rozumiał o co mi chodzi’. Dodał w końcu … że to jest ich konkurencja. Powiedział, że nie mają żadnego powiązania z firmą Eco-Vital, Eco Bon Ton i Mat-Medic. Hmmmm…Zapytaliśmy skąd się bierze taka przebitka cenowa. Że można (w realnym świecie) te garnki kupić w ‚normalnych cenach’, a on na to, że muszą przecież doliczyć sobie pieniądze za transport, obsługę i takie tam. Powiedzieliśmy mu, że przecież to jest zwykłe nabieranie ludzi, że starsi ludzie się na to wszystko nabierają. On na to, że nie zapraszają ‚osiemdziesiątek’ i że klienci wiedzą co robią.

I korciło mnie jeszcze żeby zapytać o postać szefa kuchni, który tak ładnie zachęca do zakupu garnków. Pan za bardzo nie wiedział, o kogo chodzi. No to mu wytłumaczyłąm (niepotrzebnie, ale się zapędziłam:-) skąd jest to zdjęcie. Facet zrobił tylko duże oczy i… zaprosił do skosztowania rosołku. Po czym podreptał do pana Marcina, coś tam sobie na uszko poszeptali… dostaliśmy gifcik- ręczną szatkownicę i powiedzieli do widzenia. Sucho tak jakoś.

No i to byłoby na tyle.

I jeszcze filmiki do obejrzenia i inne artykuły do poczytania, gdybyście czuli niedosyt:

http://all-kvn.ru/video?watch=U2laaVlGUUQ1QVk%3D

http://www.fakt.pl/pracownik-firmy-ecovital-opowiada-jak-naciaga-sie-klientow,artykuly,417906,1.html

http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,12251076,Biznes_w_sanatoriach__Garnki_za_5_tysiecy_zlotych_.html

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2013/01/08/emerycie-kup-garnek-2/

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    • Zupa krem z dyni

      Dzisiejszą sobotę rozpoczęłam bardzo aktywnie. Z samego rana poszłam z kumpelą na...

    • Nocne bułeczki

      To był ostatni dzień roku 2011. Postanowiłam ten dzień uczcić odpowiednio. (W...

    • Makaron z wędzonym łososiem

      On i ona… Świece… Romantyczna kolacja… Nastrojowa muzyka… No.. tak naprawdę to...

  • Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczane na tym blogu są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Dz. U 1994 nr 24 poz.83
  • Kategorie